piątek, 17 czerwca 2016

Farbowane nitki - i nie tylko





 Nie, to nie jest moja najnowsza tkanina. Jeszcze tak subtelnego wzoru nie udało mi się do tej pory uzyskać. To, że się tak wyrażę, produkt uboczny mojego farbowania, ale... wszystko po kolei...
Przygotowywałam nową "kolekcję" tkanin, które można będzie niedługo kupić w sklepie Ładne Tkaniny, i jednocześnie materiały na warsztaty z farbowania, które poprowadzę w Szkole Patchworku (szczegóły poniżej), kiedy wzrok mój padł na kordonek leżący na stole. I tak powstał pomysł, żeby ufarbować też trochę nitek. Wiem, są multikolorowe nitki i włóczki w sklepach, ale zazwyczaj nijak się mają do moich potrzeb kolorystycznych, a wizja nici, które są idealnie w tych samych kolorach, a nawet odcieniach, co tkanina, była kusząca. Poeksperymentowałam więc trochę z różnymi nitkami i oto moje wnioski (bo trudno nazwać to tutorialem):
Po pierwsze, nitki lub włóczkę trzeba nawinąć w długie pasma, luźno związane w kilku miejscach. Im więcej tych "zawiązań", tym większa szansa, że po farbowaniu i wyjęciu z pralki włóczkę łatwo będzie zwinąć w motek.
Po drugie, nitki (lub włóczkę) trzeba przed farbowaniem dokładnie wyprać. Usuniemy w ten sposób różne chemikalia, które poprawiają jej wygląd, ale jednocześnie blokują dostęp barwnika. 
Po trzecie, kilka minut po zalaniu roztworem barwiącym, trzeba jeszcze dodać roztwór z wodorowęglowodanem sodu (o szczegółach poniżej).
A teraz konkrety:


Farbowałam barwnikami Procion MX. Z włóczek najlepiej farbuje się nimi włóczka czysto bawełniana. Nie wchodzą w grę żadne mieszanki, bo w tych miejscach, gdzie nie będzie bawełny, włóczka nie ufarbuje się albo ufarbuje się, ale nie będzie trzymać koloru. Jednym słowem będzie farbować, mimo kilkukrotnego prania. Barwnikami Procion MX nie farbuje się również wełny - do jej barwienia stosuje się barwników kwasowych.
Uwaga, przy kupowaniu włóczki! Na moją prośbę o włóczkę bawełnianą proponowano mi włóczkę z bawełną 80% - musi być 100%!!! Mam wrażenie, że osoby sprzedające włóczkę i tkaniny nie za bardzo rozumieją, jaka jest różnica między czystą bawełną, a, dajmy na to, elanobawełną.

 Świetnie barwniki Procion MX wyglądają na zwykłym kordonku lub mulinie. Mają żywe kolory, szybko się spierają. Powyższe motki są z polskiej Ariadny.
Ale...
Zauważyłam, że nitki, które są dość śliskie i nie tak puchate, jak mulina czy kordonek do haftowania, trudniej się później rozplątuje. Przyznaję, że tutaj akurat zrobiłam za krótkie pasemko i związałam je tylko w dwóch miejscach.
Czy będę jeszcze farbowała nitki? Do konkretnego projektu na pewno tak. Ale powyższy eksperyment był jedynie "przy" farbowaniu tkanin, a nie jako oddzielna praca.
Ale wracając do tkanin...




Powyższe tkaniny znajdą się niedługo w sklepie Ładne Tkaniny. Natomiast osoby zainteresowane ich powstawaniem zapraszam na warsztaty. O farbowaniu tkanin (również przy okazji - nitek), będę opowiadać na zajęciach, które odbywają się pod koniec czerwca i w lipcu w Szkole Patchworku. W malowniczej scenerii pod Puszczą Kampinoską, będziemy mieszać kolory, farbować techniką sun print i przygotowywać wzory japońskiego shibori. Więcej szczegółów znajdziecie na blogu Szkoły Patchworku.


4 komentarze:

  1. Piękny ten pierwszy zestaw :) Bardzo mi się podoba :) Z Twoich tkanin farbowanych, Marzeno, szyję wszędzie niebo. Na pocztówkach :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo miłe, a że pocztówki nieduże, mam nadzieję, że na dużo Ci starczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa gdzie kupiłaś te barwniki? Szukam wszędzie w internecie ale żadna polska strona ich nie prowadzi. Zamawiałaś z zagranicy? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polsce miał je kiedyś jakiś portal dla ekologicznych mam, ale już chyba nie istnieje. Czasami zamawiam przez eBay ze Stanów lub Anglii. Ostatnio z tej strony: http://www.silktrade.inshop.cz/barvy-jacquard/praskova-barviva-na-bavlnu-za-studena-procion-mx.html/

    OdpowiedzUsuń